Mapa serwisu
Jesteś tutaj:

Practica i kilka słów więcej..

Zapraszamy w poniedziałek na wieczorną practicę o 19:30.

Mrozy ściskają w Polsce do minus 15 i więcej stopni Celcjusza. Na szczęście w Złotej temperatura na sali nie opada poniżej 20 stopni - przeciwnie, na tłumnych milongach i practikach dochodzi do znacznie wyższych wartości.

Poniedziałkowa practika to dobry czas na powrót do ćwiczeń i poprawienie tych elementów, która tańczyliśmy przed weekend na milongach, a z których może nie zawsze czuliśmy się w pełni zadowoleni, bo nie dawały nam tyle frajdy ile wiemy, że mogą.

Do zobaczenia na practice

Jakub Milonga

 

Kilka słów o... praktykowaniu....

Practica trwa 90 minut i jest zawsze z udziałem nauczycieli, którzy są po to, by chętnym udzielić rad, czy wskazówek. Zamiast wydawać dużo pieniędzy na cotygodniowe lekcje indywidualne, znacznie efektywniej jest przyjść na practicę i poćwiczyć pod okiem nauczyciela ten jeden trudny element, który tego wymaga.  Czasem jedna, dwie drobne korekty dane przez nauczyciela patrzącego na nas z boku wystarczą, by nasz taniec, ruch, element itd. stały się lepsze lub żebyśmy lepiej poczuli jak to coś powinno się tańczyć.

Warto tu przypomnieć, że podstawową ideą practiki jest ćwiczenie (a nie tańczenie dla własnej i partnera radości) znanych sobie elementów w celu ich lepszego, płynniejszego wykonywania. Practica nie powinna by czasem, gdzie uczymy się NOWYCH kroków i figur, ruchu - do tego służą lekcje. Practica to czas, który nasze ciało potrzebuje na usystematyzowanie poznanych wcześniej elementów. Dlatego też, m.in. na practikach możecie spotkać zarówno początkujących jak i zaawansowancyh tancerzy. Nauczyciel, który jest na takiej practice, nie jest po to, by "pokazywać" nowe rzeczy, nowe figury (nasz mózg i ciało nie są tak skonstruowane, żeby ciągle, w nieskończoność dowiadywać się tylko o nowych rzeczach; potrzebujemy też CZASU, by to co już poznaliśmy, przetrawić i przyswoić) ; jest po to, byśmy mogli lepiej zrozumieć znany nam już element.  Nie martwcie się, jeżeli po lekcji materiał nie jest przez was w pełni "usystematyzowany" w ciele. Jeżeli czujecie, że tak właśnie jest, wtedy warto właśnie przejść się na practicę i zwyczajnie poćwiczyć ZNANE SOBIE JUŻ ELEMENTY.

Podsumowując, poznawanie tanga można podzielić na następujące fazy:

a) lekcja (25% ważności w całym procesie), gdy poznajemy zupełnie nowy element,

b) practica (15% ważności), gdy ćwiczymy poznany element i lepiej go przyswajamy - tu cenne są wskazówki nauczyciela lub bardziej doświadczonych tancerzy,

c) milonga (60% ważności!), gdy patrzymy jak tańczą inni (możemy wtedy porównać się do innych) i - przede wszystkim - gdy spontanicznie tańczymy dla własnej przyjemności ZNANE SOBIE I DOBRZE OPANOWANE elementy, figury i kroki. Czasem widuje się na milongach pary, które po prostu dalej mechanicznie ćwiczą, traktując milongę jako kolejną lekcję czy practikę. Hm, partnerze, pomijając fakt, że może to przeszkadzać innym parom,  jeżeli znajdujesz na milondze przyjemność właśnie w jedynie ciągłym technicznym szlifowaniu kroku, to twoja sprawa i "good luck", ale myślę, że warto też tym tangiem po prostu się ze swoją patnerką pobawić (to jej zdanie, jej opinia jest tu ważniejsza po tańcu z Tobą, niż opinia zazdrosnych obserwatorów z boku). Tak zwyczajnie, dla wspólnej przyjemności. Po to ono właśnie jest.

Saludos

JM