Mapa serwisu
Jesteś tutaj:

Relacja po czwartkowej milo

Czwartkowa milonga była rewelacyjna, w atmosferze i humorze, taka jakie najbardziej uwielbiam. Dziękuję za miłe słowa odnośnie wczorajszej muzyki - przekażę je didżejowi krewniakowi, który grał muzę. 

Tandy układały się tak, że trudno było zejść z parkietu. Jednym z przyjprzyjemniejszych widoków był ten, gdy dobrze po północy w tandzie milong ponad 25 par tańczyło na parkiecie (sam liczyłem niewierząc oczom). Tylko jedna tand na świecie bije ten wczorajszy obraz: rok temu na obozie w Rajgrodzie, gdy puściliśmy milongi, na parkiet wyszły wszystkie pary.

Wczoraj w czwartek było tłumnie i mimo niskich temperatur powietrza, na sali było bardzo gorąco. Szyby zachodziły mgłą, a wiatraki ledwo nadążały z chłodzeniem powietrza. Graliśmy do pół do drugiej, najpierw grając lekkie radosne i rytmiczne utwory Canaro i D'Arienzo; w drugiej części wieczoru pojawił się refleksyjny Tanturi, sentymentalno-słodki Fresedo i zastanawiający Pugliese. Oczywiście były też milongi - te wolne, człapiące i te szybkie; była też jedna tanda specjalnie dedykowanych milong elektronicznych.

W tańcu królowało bliskie objęcie - najlepsze, najcudowniejsze i najwygodniejsze abrazo jakie znam. Na ogół gdy mówimy jak się obejmować w tangu to słyszymy "trzymanie". Wszystko jest poprawnie. ja jendak wolę używać terminu "objęcie".  Ja obejmuję kobietę, nie trzymam. Nie chcę też być przez nią trzymany lub niby-trzymany, wolę czuć się obejmowany.  I ta filozofia mi bardziej odpowiada. W tym miejscu tango zmienia się dla mnie: albo jestem trzymany i stoję gdzieś obok albo jestem obejmowany, jestem w środku tanga, jestem jego centrum. I jednocześnie sam obejmuję i tworzę tango dla mojej partnerki, która tańczy w jego środku, gdzie prowadzenie jest z centrum serca, i gdzie rozluźnione ramiona wolne od sygnałów prowadzenie-podążanie moga ufnie zagłębić się w miękkim abrazo. 

Kroki zaś (aaa, no tak, jeszcze te kroki...) dzieją się przy okazji tego wszystkiego i ładnie wyglądają. Czasem ich widok staje się nawet magiczny, ale wtedy gdy tańcząca je partnerka i partner objęci i w swoim centrum. Jeżeli nie są, wtedy te kroki stają się dla mnie czymś innym: są bardzo dobre, poprawne techniczne, precyzyjne, etc.

Na milondze wielu ludzi podchodzi do mnie, czasem są to osoby, które przyszły do Złotej pierwszy raz, i mówią, że to miejsce im się podoba, że "działa" atmosfera tej sali. Sam to czuję. Okrągły parkiet otoczony wianuszkiem stolików, przy których siedzą odpoczywający lub patrzący plus dobrze dobrana muzyka, przygaszone światło i wielkość sali, któa pozwala mieć wszystkich w zasięgu wzroku, tworzą to coś, że czujemy, że jesteśmy cały czas w środku wydarzeń. Nigdy na zewnątrz.

Czasem jesteśmy wewnąrz aż za bardzo, gdy para z boku wchodzi w naszą linię tańca i nagle znajduje się w naszym abrazo. Zachęcam doświadczonych tancerzy, którym też zdarza się wpadać na inne pary i to wszystkim bez wyjątku, by byli bardziej wyrozumiali dla słabiej tańczących, by z góry zakładali, że taka para może nie poradzić sobie z przestrzenią i dlatego tańczenie blisko niej jest ryzykowne: nie dla nas prowadzących, ale dla naszych partnerek!  Panowie bądźmy przewidujący na tyle na ile pozwala sytuacja. Zachęcam też (powodowany moim wczorajszym małym bum), byście nie robili kroków w tył, gdy na parkiecie jest dużo par.  I trzymajmy stały odstęp.

Początkujący. I tu zwracam się do początkujących na milondze, a nie początkujących na kursie. Jeżeli trudno utrzymać wam kierunek tańca i tańczyć po najszerszym okręgu blisko brzegu parkietu, to lepszym rozwiązaniem jest tańczenie na środku. Tam, nawet gdy będziecie się zatrzymywać, by pogadać w trakcie tańca z partnerką, jest znacznie mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś wam a wy jemu będzie przeszkadzał :) I nie przejmujcie się tak bardzo, nie stresujcie, każdy z tych, których uważacie za doświadczonych tancerzy, kiedyś umiał tańczyć tak jak wy teraz. Ale się nie poddawał i odważnie wchodził na parkiet.

Kochane panie, czekamy na was w sobotę i mam ogromną nadzieję, że ochoty do tańca i zabawy nie zabraknie nam ani na chwilę. Zagramy najpierw dla początkujących od 19 do 22 a potem zacznie się Milonga Elegante. Hasta  la vista.

G&S

JM

PS: Może Elli Beso uda sie podpatrzeć przez obiektyw swojego aparatu takie magiczne chwile pełnego abazo... :)

 

fot. E.Besowska z różnych wieczorów w  Złotej.