Na sobotniej milondze chyba po raz pierwszy w życiu przydarzyła mi się ciekawa sytuacja. Sama milonga była bardzo udana. Początek - faktycznie - mega tłumny - potem na szczęście dało się już nawet swobodniej tańczyć. Muzyka - hmm, trudno pisać o swojej muzyce (to ja DJ-owałem) - na ogół muzyka ktorą przygotowuję na milongę podoba mi się, choć zdarzają się wyjątki. Co mogę o niej dodać, to to, że ostatnio zmienia się jej barwa i chyba znowu jest to proces pozytywny, co zauważyło też kilka osób. Według mojej teorii zmian wynika to z prostego faktu końca zimy i początku wiosny, co zawsze w oczywisty sposób oddziałowuje na psyche każdego DJ-a.
Milonga trwała bardzo długo, bo zakończyła się dopiero po trzeciej. Kilku gości milongi nieco wcześniej nie wytrzymało tego maratonu i zaczęło mnie namawiać, bym skończył wreszcie grać. Nie zabrzmiało to w sensie "skończ grać, bo jest źle". Brzmiało to raczej: "skończ grać, bo nie mamy już sił dalej tańczyć, a sami z siebie nie możemy przestać"....
Dla mnie najprzyjemniejszą tandą wieczoru był oczywiście wcześniej anonsowany Diaz. Jego kawałki gram na moich milongach od 7 lat, ale dopiero w tę sobotę zaryzykowałem i zagrałem pełną 4-utworową tandę.
W ten weekend odbywały się w Warszawie warsztaty tanga i w Złotej mieliśmy w sobotę gości z Krakowa. Przy poporzedniej wizycie Krakusów nie zdążyłem napisać o tym paru słów. Tym razem już się nie zagapiłem.
Bez wątpienia Kasia i Tymoteusz stają się parą, która zaczyna błyszczeć coraz jaśniejszym tangowym blaskiem. Duża w tym zasługa tanecznej wrażliwości Tymoteusza. Z kolei po dwóch tandach, które miałem przyjemność zatańczyć z Kasią, muszę dodać, że to tylko połowa prawdy, bo zasługi rozdzielają się po równo. Byłem mile zaskoczony.
Druga rzecz to ta, że Kasia pojawia się czasem na milongach w tangowych spodniach. Generalnie ne jestem zwolennikiem tangowych spodni, osobiście mają one dla mnie sens tylko w tańcu nuevo; w tango salon jakoś mi nie pasują, bo bardziej zasłaniają i maskują, niż podkreślają to, co w tańcu nóg partnerki może być piękne. Na ogół też spodnie takie przypominają często dresy lub worek.
Załączam link do filmu K i T , na którym Kasia tańczy w takich samych lub podobnych spodniach, w jakich była w sobotę. I choć jak powiedziałem, nie jestem fanem kobiecych spodni, to te są NAPRAWDĘ bardzo ładne i dlatego zwróciłem na nie uwagę. Przyjemnie ogląda się, jak Kasia w nich tańczy. A że tańczą bardziej tango nuevo niż salon więc wszystko jest jasne.
Pozdrowienia dla Krakowa. Taniec Kasi i Tymoteusza
...
Chciałem napisać jeszcze kilka słów, ale tym razem z prozaicznego powodu muszę skończyć w tym miejscu. Dodam więc tylko małe postscriptum odnośnie niedzielnej milongi, na której symbolicznie i kolorowo witaliśmy wiosnę: bardzo dziękuję paniom za wspaniałe kolory sukienek, Monice za intensywną zieleń pieknej sukni, Oldze za niesamowitą feerię barw w jej stroju,co przy burzy jej blond włosów robiło ogromny efekt, Ilonce za wiadomą zieleń, Darkowi za "jajcarskie" podejście do tematu, Beatce za siostrzany filolet do mojego i wielu innym osobom. Ukłony ślę także pewnemu sympatycznemu Panu machającemu nogami partnerek i swoimi, który to lubuje się namiętnie w kolorze niebieskim, a który to na milongach woła na kogoś o imieniu "Eso". Dla Mister "Eso" gorące pozdrowienia. :)
Do zobaczenia
Jakub Milonga