Wszystkim naszym niezwykłym gościom IV Balu Sylwestrowego w Złotej Milondze bardzo dziękujemy za wspaniały wieczór, długą zabawę (do bladego rana) i wzruszające życzenia noworoczne (także emailowe i sms-owe). Jeszcze raz życzymy wspaniałego 2008 Nowego Roku. Będzie to z całą pewnością Rok Tanga.
Galeria zdjęć z Sylwestra 2007
Bal Sylwestrowy rozpoczął się punktualnie o 21-ej, gdy pierwsi goście zaczęli schodzić się do Złotej Milongi. Przy wejściu stało drzewko, na które wieszaliśmy konkursowe bombki z własnoręcznie namalowanymi tytułami wymarzonych tang. Bardzo szybko drzewko zalśniło kilkunastoma kolorowymi bombkami. Tej nocy Złota Milonga przeżyła prawdziwe oblężenie elegancko ubranych Panów oraz Pań w pięknych, kolorowych i karnawałowych sukniach.
To był największy bal sylwestrowy w Złotej Milondze. O północy, gdy korki wystrzeliły z szampanów, w ponad stu tangowiczów składaliśmy sobie życzenia noworoczne, pomyślności, radości i zadowolenia w życiu osobistym jak i naszym tangowym. Dla wielu gości był to pierwszy tangowy Sylwester w życiu. Było dużo osób bez swojego stałego tanecznego partnera. Nikomu to nie przeszkadzało, bo tradycyjnie milongowo na parkiecie wszyscy mieszaliśmy się w parach z tandy na tandę. Tego wieczoru byli z nami głównie Warszawianie, ale także goście z Bydgoszczy, Sztokholmu, Danii, Niemiec, Francji, Anglii, USA. Było też kilku gości, którzy są w naszym środowisku od bardzo niedawna; a nawet kilka osób, które są tylko sympatykami tanga.
Na drugą część wieczoru muzyczny (salsowo - rock'n'rollowy) przerywnik przygotował Marcin (wszystkiego najlepszego z okazji twoich urodzin). I to on jako pierwszy wkroczył na parkiet z Agnieszką, dając popis wspaniałej radosnej salsy. Za chwilę następne pary dołączyły do nich na parkiecie. A do Złotej Milongi zaczęli się schodzić nowi niezapowiedziani goście, którzy przyszli do nas z innych balów.

Razem z kilkoma osobami uważam, że dobrym pomysłem jest raz na jakiś czas na milondze zagrać kilkuminutowy salsowy muzyczny przerywnik (raz na wieczór). Jest to praktykowane na wielu zagranicznych milongach (także w Buenos Aires) i festiwalach tanga i bardzo energetycznie pozytywnie wpływa na nastrój panujący na milondze.
Tego wieczoru swoje urodziny obchodziła z nami Ela. Blisko pierwszej nad ranem Tomek i Marta wnieśli na salę dwa torty z palącymi się urodzinowmi świeczkami. Przy chóralnym "sto lat" Ela zdmuchnęła wszystkie "osiemnaście płomyków" i została przez panów porwana do tradycyjnych walców "odbijanych" (były aż trzy walce).
Przy tej bardzo sympatycznej tradycji zawsze zachęcamy panów, którzy pragną zatańczyć z solenizantką, by ustawiali się we wspólnej kolejce. Zbiera się ona zawsze przy scenie i w bardzo praktyczny i miły sposób ułatwia całą zabawę.

Niedługo potem grono jurorów - Monika, Małgorzata i Ricardo ogłosiło wyniki konkursu na najpiękniejszą własnoręcznie namalowaną bombkę. Zdania były podzielone i palmę pierwszeństwa zdobyły ex-equo: bombka Marty i Anny (w orginalny sposób oklejona białymi płatkami migdałów) z legendarnym już "Spij małyj" czyli "Małyszem" oraz bardzo kolorowa bombka Justyny z milongą "Carnawalito". Wszystkim, którzy przynieśli tego wieczoru własne bombki, bardzo dziękujemy za udział w zabawie i bardzo serdecznie zapraszamy do naszych kolejnych konkursów. Po brawach dla autorek Ricardo zaprosił wszystkich gości do białej tandy (Panie wybierają Panów).
O czwartej nad ranem pierwsi goście zaczęli zbierać się do domów, jednak bal trwał w najlepsze jeszcze bardzo długo. Gdzieś między piątą a szóstą rano ogłosiłem ostatnią tandę i zagraliśmy "La Cumparsitę". Potem były muzyczne bisy, post-ostatnie tandy i kolejne bisy i bisy bisów, wszystko się pomieszało i zawirowało na parkiecie. Wreszcie ostatni goście przeszli do holu klubu na poranne ciepłe śniadanie i jeszcze długo na pomilongowym afterparty bawili się boso przy barze.
Żal było się rozchodzić, bo jak zwykle okazało się, że klimat i ochota do tańca i w ogóle do zabawy, są pod koniec milongi najlepsze i największe (sic!). I choć stopy od tańca piekielnie bolą, to ochota i siły do tanga są i to nawet jeszcze większe.
O świcie po ostatnich pożegnaniach, zdjęciach i dowcipach rozeszliśmy się do domów.
Na zakończenie jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkich naszym gościom, tym którzy spędzili z nami Noc Sylwestrową już kolejny raz, ale także tym, którzy byli po raz pierwszy. Na kolejnego Sylwestra (piątego jubileuszowego) zapraszamy za rok.

Dziękuję też Tomkowi i Marcinowi za przygotowanie muzyki na ten wieczór. A bardzo szczególnie dziękuję pani Ani oraz Kasi, które same przygotowały na Sylwestrowy Bal cały bufet i bar i przez całą noc dbały, byśmy mieli siłę i ochotę do zabawy. Dziękuję.
***
Wszystkich gości, którzy robili filmy lub zdjęcia tego wieczoru prosimy o podzielenie się z nami swoimi dziełami (najlepiej przynieście je na płytce do Złotej Milongi i zgrajcie, proszę, do komputera stojącego w holu klubu - stąd inne osoby będą mogły przegrać dla siebie wybrane zdjęcia).

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i zapraszamy na nasze karnawałowe imprezy w styczniu.
Jakub
***