Mapa serwisu
Jesteś tutaj:

Relacja po milongach czwartkowej i sobotniej

2009-11-22

Obie milongi - czwartkowa i sobotnia atmosferą były nieco podobne do siebie. Zaczęły się spokojnie i bez szaleństw skończyły się dość późno. Na ich koniec pozostali najwytrwalsi. W sobotę już tradycyjnie było dużo osób - ponad setka - i coś nowego - wieczorne mgły, które chyba zwiastują nadejście zimnych dni.

Pisanie o muzyce, którą sam ułożyłem na obie milongi, jest dla mnie trudne, więc rzeknę to, co mówiło mi kilkanascie osób : muza była dobra i mi się podobała. W sobotę bardzo się cieszyłem, bo patrząc z przyjaciólmi w pewnym momencie na parkiet widziałem, że niemal wszystkie wtedy obecne pary tańczyły dla siebie: nie było żadnych pokazów, żadnych prezentacji, żadnych szaleństw, żadnego ćwiczenia na milondze (jak to się zdarza niektórym); tańczący wtuleni w siebie, zasłuchani w tanga, oddawali się zwykłej przyjemności bycia w muzyce. Kilka par (brawa dla prowadzących) tańczyło nawet do muzyki, do melodii (nie mylić ze zwykłym stawianiem kroków w rytm utworu). Mocno było to widać zwłaszcza przy milondze, gdzie dwie pary częściowo udanie szukały melodii. Byłem pod dużym wrażeniem.

Na sobotniej milondze obejrzeliśmy nie reklamowany wcześniej pokaz tanga. O godzinie 21:30 na parkiet wkroczyli Max i Ela i w spontaniczny sposób zatańczyli dwa i pół utworu.  2 i pół, bo jeden utwór w połowie odtwarzania odmówił posłuszeństwa i zepsuł trochę nastrój, choć ani trochę nie stremował tancerzy.  Wielkie dzięki i czekamy w przyszłym roku na część drugą.

Za tydzień, na milondze 28 listopada zapraszamy na kolejny pokaz po 21-ej.

 

Kończąc,  dziękuję naszemu bardzo miłemu i sympatycznemu Tanguero, który pragnąc zachować anonimowość, ofiarował nam na czwartkowej milondze skrzynkę młodych winek, które mogliśmy tgo wieczoru radosnie degustować. Wbrew oczekiwaniom niektórych, że winka okaża się podłymi jabolami,  mielismy okazję raczyć się bardzo przyjemnym winem, które podkręciło tylko klimat milongi. Pod koniec, gdy już zostało kilka par (to był właśnie taki czas , gdy na milondze tworzy się najlepsza atmosfera), wszystkim nam udzieliłl się bardzo radosny nastrój. Moja propozycja zakończenia milongi spotkała się z totalnym niezrozumieniem i naturalnym zdziwieniem. jako DJ-ej szybko się poprawiłem i kontynuowaliśmy milo... 

Dla mnie osobiście (tego dnia mieliśmy wcześniej pokaz w innym klubie, z którego od razu przyjechaliśmy do Złotej) była to jedna z najlepszych milong, na której świetnie (!) mi się tańczyło.

Do zobaczenia w niedzielę

Jakub

 

PS; W najbliższy piątek o 20:30 gościnnie wystąpi w Złotej Magda Navarrette ze swoim zespołem i dadzą koncert flamenco. Zapraszam serdecznie na niego. Po koncercie planowane jest afterparty.

J