Mapa serwisu
Jesteś tutaj:

Czwartkowa milonga tango nuevo

W najbliższy czwartek zapraszamy na milongę nuevo do Złotej  Rozpoczęcie wieczoru o 21:00 zaraz po lekcji dla średniozaawansowanych. Czas zakończenia wieczoru nie ustalony. Zagramy dużo tand z muzyką nowoczesną. Nadal, zakochani w "GP 3.0" a zwłaszcza w utworze nr 7 czyli Mil Milliones będziemy was rozpieszczać tego typu muzyką. Będą też tandy tradycyjne, milongi i walce.

Wszystkim życzymy dobrej tangowej zabawy. Zachęcamy też do bawienia się milongowym cabaceo czyli zapraszaniem do tańca wzrokiem. Panie, to tylko od Was cabaceo jest możliwe. Zachęcajcie Panów swomi tangowymi spojrzeniami.

zapraszamy do odwiedzin na facebooku "milonga nuevo"

 

***

Czy czwartek jest nuevo czy nie i o co chodzi z tą muzyką? 

Czwartkowa milonga w nazwie jest nuevo. Nie gramy jednak ciurkiem utworów nowoczesnych. Nikt nie chce takiej milongi w Warszawie, nikt nie ma ochoty tańczyć do takiej muzyki przez cały wieczór. To dobre na 1,5 - 2 godziny maksymalnie. Potem zaczyna brakować tego niezwyklego nastroju, jaki wytarza sobą tradycyjna muzyka tangowa. Dlatego też komponując na czwartkowy wieczór muzykę, przeplatam tandy tradcyjne tymi z muzyką nuevo. Raz wieczorem muzyki nuevo jest więcej, raz mniej. Proporcja określa się sama podczas wieczoru. Jako Dj obserwuję salę: gdy podczas tand nuevo na parkiet wchodzi wielu tancerzy, a mniej w czasie gdy słychać muzykę klasyczną, wtedy dokładam do playlisty kolejnetandy nuevo. Gdy jest odwrotnie i tandy nuevo zieją pustką, wówczas zdejmuję takowe i dokładam tradycyjne.

Jako DJ też tańczę, więc czasem jestem zajęty tylko moją partnerką. W przerwach, gdy odpoczywam, często rozmawiam i uwielbiam też obserwować innych tańczących. nie oceniam ich jako nauczyciel, tylko patrzę i - jak to się mówi - "sycę oczy widokiem"... W ten sposób poznaję nowe partnerki i sposób w jaki tańczą - kobiety, które przychodzą do Złotej po raz pierwszy lub są tanguerami, które są w Warszawie przejazdem. W taki sposób miałem ogromną przyjemność zatańczyć z dziewczyną z Turcji, która pojawiła się kiedyś w czwartek w Złotej i bardzo pieknie tańczyła. Myślę, że jej niewymuszony i swobodny sposób tańczenia i ogólny luz towarzyski uwiodły jej wszystkich partnerów. Pyszna zabawa.

Czasem zdarzają się też kuriozalne i zabawne obserwacje, np. taka, gdy widzę, że jakiś partner tańczy "swoje nuevo", gdy z głośników leci tanda Carlosa di Sarli. Nogi i ręce szaleją, gancha przemieniają się colgady, bolea w volcady. Wszystko mięsiste, intensywne, poza rytmem, poza muzyką, poza stylem - bardzo osobiste... A szkoda, że tak bardzo. I ciekawe, czy partnerka nadąża, bo szybciej nie znaczy lepiej.

No i czasem jest też odwrotnie: słychać mega utwór nuevo, bity: wibracje, echa, a para cichutko małymi kroczkami drobi "salon", by nie powiedzieć swoją "autorską wersję saloniku", próbując dogonić rytm utworu. Dobrze, jeżeli stara się to zrobić z wdziękiem. Ładny obrazek.

To nie jest krytyka nikogo ani niczego, to sugestia panowie, by jedynie słuchać tego co w tangu najpiękniejsze od razu po kobiecie - czyli muzyki. Być na nią otwartym, uważnym i wrażliwym; bardziej czuć niż rozumieć.

Tym, którzy nie oglądali i tym, którzy dobrze ten filmik znają, polecam film z youtuba z tanecznym "pomysłem na kieliszki"  i jeszcze raz zapraszam w ten czwartek na milongę do Złotej.

saludos

Jakub Milonga