Mapa serwisu
Jesteś tutaj:

"Fajny film wczoraj widziałem"

marzec 2010

Dla znudzonych internautów podaję link do cudownego filmiku z pokazu tanga na scenie.

Nie znam tej pary osobiście. Pokaz ten ma wiele "rodzynków" i bez wątpienia jest "inspirujący". Trafiłem na niego zupełnie przypadkiem, omyłkowo klikając na link do filmiku. Zajęty odbieraniem telefonu najpierw go "usłyszałem", potem dopiero zobaczyłem.

I to mnie wciągnęło.

Bez wątpienia para ta ma wspaniałych, licznych i bardzo wyrozumiałych fanów, dla których liczy się przede wszystkim dobra zabawa. Film należy oglądać wyłącznie z włączonymi głośnikami.

zobacz film 

***

Ostatnio Tadeusz zaproponował zmianę formuły dnia polskiego podczas wrześniowego festiwalu tanga. Popieram go całkowicie, bo formuła dnia polskiego, którą organizatorzy festiwalu zaproponowali bezrefleksyjnie w zeszłym roku, nie była do końca chyba przemyślana i obnażyła to i owo.

Moim zdaniem pomysł, by pójść w zabawę i rozrywkę, jest DOBRYM pomysłem i warto go rozważyć. Kilka lat temu grupa kilku tangowych par (Luis i Daniela, Jakub i Luiza, Piotr i Ania, Beata i Artur) zrobili spektakl tangowy. Część z Was "Tango Historias" widziała na scenie w teatrze Komedia.  Wtedy najważniejsze były dobre chęci i zabawa. A sam efekt naszej pracy przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Jeżeli nam udało się "Tango Historias" zrobić bez żadnego budżetu w 3 tygodnie, a potem wystawić na scenie, to uważam, że Tadeusz i jego komanda do września spokojnie zdąży z każdym sensownym projektem.

Filmik z youtube, którego link zamieściłem powyżej, i cały ten tekst,  nie jest  z mojej strony krytyką nikogo, bo każdy tańczy jak umie i trzeba to w dorosły sposób umieć docenić (w Buenos Aires na milondze w Salon Canning widziałem na własne oczy starsze pary, które ledwo co powłócząc nogami tańczyły pokaz, a potem dostawały brawa od patrzących i było to na serio). Próbuję tutaj spojrzeć na nasze tango z nieco innej perspektywy i zwrócić uwagę moim skromnym głosem na może nieco zapomniane, lecz stare i bardzo przydatne także i w tangu rzeczy, takie jak śmiech, luz, dobra zabawa, czy zdrowy dystans do nas samych i tego co robimy.

Sądzę, że próbom realizacji pomysłu zaproponowanego przez Tadeusza mogłoby towarzyszyć takie poparcie ze strony środowiska, jakie "słychać" na załączonym filmiku. Dla mnie reakcja tamtej publiczności na pokaz była niezwykle budująca i zarazem piękna. Bez względu na wynik i jakość stworzonego dzieła (mam nadzieję, że nie skończy się tylko na gadaniu) należą się jego przyszłym twórcom i wykonawcom duże brawa za: odwagę, chęć i włożoną w to pracę.

Może w jakiś sposób wpłynie to też pozytywnie i tonizująco na naszą środowiskową warszawską "orkiestrę dętą" różnych histerycznych puzonów, cymbałów, dzwonów i fujar, i trochę ją "oddęci", spuszczając zeń powietrze :-)

A teraźniejszych i przyszłych krytykantów Tadeuszowego pomysłu, zachęcam do wzięcia w nim udziału osobiście lub do kulturalnego i dżenteleńskiego nabrania wody w usta.

JM

PS: Wszystkie pomysły, propozycje, uwagi ślijcie proszę na milonga@milonga.pl  

Dziękuję też za dotychczasowe.