Mapa serwisu
Jesteś tutaj:

Milongowe zwyczaje

MILONGOWE ZWYCZAJE 

Dobrym zwyczajem na każdej milondze jest poprosić do tańca (wielokrotnie) nie tylko swoją partnerkę, z którą przyszliśmy na milongę, lecz także te panie, z którymi najbardziej się kolegujemy. Każdy stary milonguero powie Ci, że milonga to wyzwanie: taniec z najlepszymi partnerkami ale także taniec z paniami, które dopiero zaczynają tańczyć. Kto pamięta, jak rok temu prosił do tańca nauczyciel Sebastian Posadas (będzie z nami i w tym roku na obozie w Rajgrodzie) ? Tańczył z wszystkimi paniami, nawet z takimi, które ledwo kleciły ocho. Ten jest prawdziwy milonguero, kto na milondze nie tylko bierze od innych radość i przyjemność tańczenia, ale również ją potrafi ofiarować innym.

Pierwszą tandę tańczy się - jest tak przyjęte - z osobą, z którą przyszliśmy lub z którą umówiliśmy się na milondze. Miłym akcentem końca milongi jest ofiarowanie ostatniej tandy tej samej osobie. W środku tego wszystkiego jest cały kosmos czyli tańczenie ze stałymi i zupełnie nowymi partnerkami. Jeżeli jesteś stałym bywalcem milongi czyli jej tanecznym gospodarzem zwanym tubylcem, to w dobrym tonie jest zawsze poprosić do tańca dziewczynę, która przyjechała do nas z innego miasta. I nie ma znaczenia jak dobrze czy jak kiepsko tańczy. Liczy się otwartość, gościnność i szczerość tańca.

W tym wypadku nasze umiejętności mają drugorzędne znaczenie. Jeśli myślisz inaczej, toś burak i basta.

Są to sugestie, których nie należy traktować jako sztywnych zasad, ale dobrze jest o nich wiedzieć i pamiętać. Kiedyś nadejdzie taki moment, że w pojedynkę wybierzesz się na milongę do obcego miasta czy kraju. I jestem pewien, że wtedy za nic w świecie nie chciałbyś/chciałabyś przesiedzieć całego wieczoru samotnie i poczuć na sobie przykrej obojętności milongowego tłumu?

Do zobaczenia

Jakub Milonga

 

***