Mapa serwisu
Jesteś tutaj:

Czy tancerz się poci?

Jest pewna grupa tancerzy tanga w Warszawie, którzy zdecydowaną większość czasu na milondze spędzają na parkiecie tańcząc z kobietami. Ponieważ tańczą dużo na każdej milondze, a w tygodniu bywają na dwóch, trzech, czterech lub więcej imprezach, ich taniec jest coraz lepszy i przez to coraz większą przyjemność sprawia ich partnerkom. Zawsze uważałem, że lekcje lekcjami, ale prawdziwego sensu tanga uczysz się dopiero na milondze.

Niestety mankamentem intensywnego i często tańczenia na milondze jest ciepło i pocenie się. Czasami widzimy jak kompletnie mokry od potu partner (włosy, twarz, koszula, spodnie i Bóg wie co jeszcze) podchodzi do nowej (suchej) partnerki i prosi ją do tańca. Kobiety rzadko wtedy odmawiają, choć wiem, że jest to dla nich mało przyjemnie, a z niektórymi partnerami - według ich słów - straszne.  Zgadzam się z tym w 100% i popieram te panie, które odmawiają. Dziewczyny, nie bądźcie desperatkami!

Dlatego, gdy zobaczyłem dzisiaj w łazience suszące się koszule, zrozumiałem, że część naszych warszawskich partnerów MYŚLI naprawdę także o komforcie i przyjemności swoich parnterek.  Jest takich panów coraz więcej, którzy idąc na milongę nie tylko gruntownie odświeżają się cali przed wyjściem z domu i zakładają na grzbiet czystą koszulę, ale w torbę wkładają dwa lub więcej dodatkowych egzemplarzy koszul na zmianę. 

Panowie, to jest po prostu koniecznie, jeżeli dużo tańczycie! I musicie to robić. To samo dotyczy lekcji, practic, warsztatów. Bierzcie w torbę t-shirt na zmianę i bądźcie zawsze gotowi go użyć.

A potem nie pozostaje już nic innego jak tylko tańczyć z dużymi emocjami do końca milongi.